Kurator wystawy: prof. Jacek Kornacki
Fundacja Tumult
Rynek Nowomiejski 28, Toruń
Wystawa: 14.05–31.07
Poniżej znajdziecie Państwo:
—
Wystawa powstała jako krytyczny głos w sprawie zmiany paradygmatu
transplantacji narządów. Od ponad 50 lat na świecie transplantacja narządów i jej
rozwój warynkowany jest liczbą dawców. W początkowym etapie (lata 80-te XX-go
wieku) środowisko transplantologów z aktywnym udziałem rządów państw,
środowiskami etyków, kościołami i organizacjami społecznymi zmagało się z
przełamaniem oporu pozyskiwania narządów od zmarłych, zastrzeżeniami rodzin i
społeczności. Wprowadzano różne dostosowane do regionalnych modeli etycznych
rozwiązania mające na celu propagowanie świadomego dawstwa, czyli wyrażania
zgody na darowanie organów po śmierci. Innym aspektem w programach
transplantacyjnych były wątpliwości związane z integralnością istoty ludzkiej po
przeszczepie np. posiadanie obcego serca. W XXI wieku wydaje się, że
przezwyciężono te trudności i transplantacja stała się powszechnie akceptowaną
procedurą. Jednocześnie w środowiskach sztuki i filozofii upowszechniły się
postawy posthumanistyczne i postantropocenowe. Człowiek zrozumiał istotę
biotomu planety i konieczność współistnienia z innymi organizmami żywymi dla
zachowania statusu planety. Badania naukowe dowiodły integralność i tożsamość
innych gatunków poza człowiekiem, ich zdolność do odczuwania, współistnienia,
tworzenia społeczności i obyczajowości w grupach. Podejście takie pozwoliło na
wytworzenie definicji tzw. ”non human beings” (istota nie ludzka), co utorowało
drogę do umieszczenia zwierząt w systemach prawnych różnych państw, ustalenia
instytucji zastępstwa procesowego dla tych istot oraz nadania im praw podobnych
do praw człowieka. Jednak w XXI wieku naukowcy sięgnęli do inżynierii
genetycznej aby pozyskać narządy do transplantacji od ssaków, w celu użycia ich do
transplantacji i ratowania życia ludzi. Procedura usunięcia genów odpowiedzialnych
za odrzucanie takich narządów rozwinęła produkcję świń o zmienionym genotypie
(w języku medycznym: knockout pigs) i pierwsze eksperymentalne transplantacje
ksenogeniczne u ludzi.
Autor wystawy wraz z Jackiem Kornackim byli w początku XXI wieku (rok 2000)
inicjatorami akcji społeczno-artystycznej „Bądź Świadomym Dawcą Narządów”.
Akcja ta w formie wytatuowania specjalnie zaprojektowanego znaku (znak
nieskończoności zakończony sercem) miała pokazywać gotowość człowieka do bycia
dawcą. Symbol tatuażu przenosi taką decyzję jako mowę ciała poprzez granicę
śmierci i niejako mówi w zastępstwie zmarłego. Ta konotacja kulturowa nawiązuje
do znakowania ciała obecnego w różnych kulturach od tysiącleci, ale także odwraca
stygmatyzację tatuażu w holokauście. Akcja BSDN jest uważana za najważniejszą
akcję społeczno-artystyczną w powojennej historii Polski i akcję o największym
zasięgu (znak wytatuowało na ramieniu ponad 100 tyś. osób) oddziaływania.
Maciej Śmietański wraca do dyskursu transplantacyjnego wystawą „Knockout pig” z uwagi na brak refleksji etycznej i moralnej opisującej działania ksenotransplantacyjne. Media przedstawiają takie procedury jako bezwzględny triumf człowieka nad śmiercią, jednostronnie i bez komentarzy. Podobnie środowisko medyczne ustawia problemy etyczne w przeciwnym wektorze, rozpatrując jedynie aspekt akceptacji narządu świni przez człowieka. Naukowcy zauważają co prawda, że narządy małp byłyby być może bardziej „pasujące” do ludzi, jednak małpy wg badaczy budzą złe skojarzenia etyczne – są zbyt podobne do nas. Dlatego wydaje się, że sztuka jest narzędziem mającym na celu powrót do tego dyskursu i bycie pewnego rodzaju dzwonkiem alertowym w czasach posthumanizmu.
2. "READY-MADE LIFE" Dr hab. Łukasz Guzek, redaktor naczelny pisma Sztuka i Dokumentacja, 2026
Marcel Duchamp, tworząc praktykę i teorię posłużenia się przedmiotem ready-made
około roku 1913, zaproponował całkowicie nową definicję pojęcia sztuki i pojęć
powiązanych, jak dzieło czy artysta, a także na nowo opisał rolę odbiorcy i last but
not least instytucji sztuki, galerii, muzeów oraz rynku sztuki. W 1969 roku Joseph
Kosuth zadeklarował w swoim manifeście Art after Philosophy: „cała sztuka po
Duchampie jest konceptualna”. Współczesna sztuka jest postkonceptualna a
kategoria ready-made uległa rozszerzeniu na konteksty świata, w którym żyjemy.
Świat sztuki wciąż odpowiada na pytanie, jakie postawił Duchamp – co to jest
sztuka?
W czasie, gdy Duchamp stworzył ready-made, odpowiedzią na to pytanie był obraz
namalowany tak, by uzgodnić sprzeczność między płaską powierzchnią płótna a
trójwymiarową naturą rzeczywistości, bez uciekania się do stosowania iluzji. Użył
więc przedmiotu, zamiast obrazu przedmiotu. Spośród otaczających nas
przedmiotów wybierał te, które miała pewną szczególna cechę – były anestetyczne,
czyli taki, które nie budzą w nas uczuć, emocji, nie wywierają wrażeń. Anesthesia
jako cecha tych przedmiotów odpowiada temu, co z naszym ciałem robi anestezjolog
– pozbawia możliwości świadomego odczuwania. Wtedy chirurg może dokonać
operacji na naszym ciele.
Takie przedmioty są znaczeniowo puste – to my nadajemy im znaczenia, wypełniamy
treścią, która jest odpowiedzią na pytanie o definicję sztuki. Najsłynniejszy ready-
made Duchampa, Fontanna, jest zarazem najczęściej przywoływanym dziełem w
dyskursie sztuki współczesnej. Nie tylko profesjonaliści, ale każdy odbiorca, musi
wobec Fontanny zadać pytanie o sztukę. Wartościowania przedmiotów ready made
nie dokonujemy ze względu na formę, estetykę, smak, gust, a ich użyteczność w
dyskursie, zdolność do tworzenia znaczeń, gdzie forma jest tylko formą prezentacji.
W czasach Duchampa oznaczało to wprowadzenie na teren sztuki całkowicie obcego
jej sposobu myślenia, ugruntowanego w kolejnych dekadach.
W sztuce konceptualnej ready-made stał się język oraz wszelkie artefakty i treści
kultury, z dowolnych obszarów geograficznych. Wraz z konceptualizmem w sztuce
pojawiają się działania, czynności i sytuacje życiowe, wszelkie performance dnia
codziennego, wprowadzone na zasadzie ready-made i napełniane nowymi
znaczeniami. W body art ciało artysty stało się materiałem artystycznym. Socjologia
sztuki czyni materiałem artystycznym konteksty społeczno-polityczne. Performatyka
przyznaje sprawczość także przedmiotom, gdyż wpływają one na wynik
eksperymentów naukowych, czy operacji medycznych.
Wprowadzenia kategorii ready-made umożliwia współczesne badania artystyczne,
czyli dialektyczne połączenie wiedzy i praktyki naukowej z praktyką i teorią sztuki. W
wyniku owego dialektycznego splotu powstają nowe sposoby myślenia wpływające
na postepowanie naukowe i artystyczne. Metodologia badań artystycznych wynika z
wprowadzenia hybryd metod naukowych i artystycznych konstruowanych w celu
postawienia pytań jeszcze nie stawianych, zagospodarowania nieznanych obszarów,
zdobycie wiedzy nie do zdobycia na drodze eksperymentu czy spekulacji w
obszarach nauki czy sztuki. Idea i praktyka ready-made w badaniach artystycznych
wciąż pełni taką rolę jak w czasie, gdy wprowadził ja Duchamp otwierając przed
sztuką nowe drogi rozwoju.
Życie ludzkie stanowi nowy obszar badań artystycznych. Transplantacja, czyli
zastępowalność ludzkich organów stanowi, od dawna pole eksperymentu.
Manipulacja na genach świni zbliża jej organy do ludzkich. I choć nauka jest jeszcze
daleka od hodowli organów w organizmach świń, a medycyna od rutynowego ich
przeszczepiania człowiekowi, to badania są na tyle zaawansowane, że już
wymuszają redefinicję życia. Kategoria ready-made może raz jeszcze okazać się
pomocna w definiowaniu nowych pojęć w ramach badań artystycznych
prowadzonych na styku sztuki i życia.
Knock out pig, instalacja składa się z świni zachowanej w formalinie, będącej
preparatem, który pełni obiektu rolę ready-made. Częścią instalacji są aparatura
medyczna i biblioteka publikacji na ten temat. Kategoria ready made pozwala
uchwycić zarówno charakter hodowli zmutowanych genetycznie świń na organy, jak i
samego organu będącego jej efektem. Zabieg transplantacji, przeszczepu organu
ready-made do ciała człowieka, zmienia zarówno definicję człowieka, jak i w
konsekwencji definicję życia. Życie stało się ready-made. Naturalne procesy są
poddawane kontroli, wytwórczości, produkcji artefaktów, są materiałem artystycznym.
Instalacja posługując się kategorią ready-made wizualizuje pewien istniejący stan
wiedzy medycznej. Używa tej wiedzy jako ready made do stworzenia nowej definicji
sztuki. Jest ona ściśle związana z życiem człowieka rozumianym jako konstrukt
biolaboratoryjny. Sztuka używająca żywych organów ready-made powoduje, że nie
tylko aktywność życiowa i kulturowa są materiałem artystycznym, nie tylko ciało
artysty, ale życie jako biologiczne funkcjonujący organizm. Sztuka przestaje być
łączona z przedmiotem, ale jest bezpośrednią częścią życia. To obszar na jakim
sztuka dotąd nie funkcjonowała, tak jak przed Duchampem nie funkcjonowała w
związku z masowo wytwarzanymi przedmiotami.
Życie i sztuka nabierają via ready made nowych znaczeń. Tak jak zadaniem artysty i
odbiorców było tworzenie znaczeń w związku z przedmiotami ready-made, tak teraz
tworzenie znaczeń jest powiązane z życiem ready made. Sztuka wypełnia
znaczeniami życie ready made. Knock out pig jest pierwszym dziełem nowej sztuki
dla nowego życia.
3. Wystąpienie prezesa Fundacji TUMULT Marka Żydowicza, podczas wernisażu wystawy KNOCKOUT PIG
"Proszę państwa, ta wystawa jest dla nas szczególnym wydarzeniem. Zapewne pamiętają
państwo takie wystawy jak wystawa rzeźb hiperrealistycznych Patricii Piccinini czy wystawa
z ostatniego roku video artu Billa Violi. Ta wystawa, dla której podwoje Tumultu
otworzyliśmy, kiedy Wojciech Zaguła zwrócił się do mnie z zapytaniem, czy zechcielibyśmy
tę wystawę przyjąć. Od razu przyklasnąłem tej idei, ponieważ wydaje mi się, że ona jest
pewnego rodzaju kontrpropozycją do tego, co my robimy. Wystawa Patricii Piccinini była
wystawą sztuki klasycznej powiedziałbym, chociaż nowoczesnej, bo hiperrealizm do takiej
sztuki się zalicza. Tam mieli państwo do czynienia z przedmiotami wytworzonymi rękoma
ludzkimi w oparciu o pewne analizy czy odniesienia do nauki. Podobnie było w przypadku
Billa Violi, który oczywiście jest uznawany za mistrza video artu, a więc sztuki konceptualnej,
czyli sztuki, która jest traktowana jako sztuka antyestetyczna. Ja się zdecydowałem na
zaproszenie Billa Violi nie tylko dlatego, że to jest wielkie nazwisko i właściwie jego sztuka
miała przełomowe znaczenie dla rozwoju video artu. Bowiem video art, który jest dosyć
hermetyczny ze względu na swój specyficzny język, który jest językiem właściwie rejestracji,
przypadkowej rejestracji, często nudnej, niezrozumiałej dla widza. Bill Viola zwrócił się ku
sztuce dawnej i połączył idee konceptualne, antyestetyczne z estetyką sztuki dawnej.
I to są wydarzenia, które do tej pory jako fundacja realizowaliśmy, rozumiejąc, że trudniej
jest polskiemu widzowi, widzowi który mieszka w Toruniu, zrozumieć trudne nawet dla
historyków sztuki pomysły twórców konceptu, sztuki konceptualnej, zwłaszcza video artu. Tu
macie państwo do czynienia z wystawą, w której przedmioty niby wykonane ręką ludzką nie
są przedmiotami w rozumieniu artystycznym. Są artefaktami w rozumieniu konceptualnym.
Tak jak tutaj we wstępie do tej broszury oraz w dzisiejszym wystąpieniu pan profesor Guzek
powiedział, że ta wystawa wpisuje się w koncepcję, która zaistniała w historii sztuki dzięki
Marcelowi Duchampowi, który wystawił, jak państwo wiedzą, pisuar, nazwał go fontanną,
czy wystawił rower, czy szybę, właściwie odbierając im pierwotne znaczenia. Użył takiego
pojęcia anestetica, czyli dzieło nieestetyczne nawiązujące do anestezjologii, czyli do
zabiegów medycznych polegających na wyłączeniu z naszego organizmu czucia.
Tak właśnie pomyślał. Taka idea przyświecała Marcelowi Duchampowi, kiedy chciał
postawić w ogóle jako podstawowe zagadnienie znaczenie przedmiotów w sztuce. Czy w
ogóle sztuka musi wiązać się z tworzeniem przedmiotów? Klasyczna sztuka konceptualna
oczywiście koncentruje się na samej idei. I to jest taka wystawa. Ta wystawa, w której
przedmiotami są właściwie trzy akwaria plus urządzenia, które państwo widują w szpitalach
czy w ośrodkach zdrowia.
Zestawienie tych trzech akwariów, w których spoczywają martwe ciała świń. Właściwie
moglibyśmy powiedzieć, co to znaczy? Co to ma wspólnego ze sztuką? Otóż sztuką jest w
tym wszystkim sam zamysł, sama idea, sam koncept. Profesor znakomity, rozpoznawalny
na całym świecie, mający ogromne osiągnięcia profesor Maciej Śmietański, głównie chirurg,
ale również miłośnik sztuki, ale i wykształcony artysta, bo po ASP.
Z kolegą Jackiem Kornackim, artystą malarzem pomyśleli, że można sztukę wykorzystać do
czegoś, co trudno osiągnąć naukowcom. Mianowicie język nauki jest językiem
hermetycznym. Język sztuki jest językiem zrozumiałym dla wszystkich, operującym
obrazem, emocjami, nie wiem, różnego rodzaju szalonymi koncepcjami, ale poprzez
wywoływanie emocji powoduje, że możemy skoncentrować i zacząć myśleć o czymś, o
czym na co dzień nie myślimy albo od razu kwalifikujemy jako dobre albo złe. Uznajemy za
coś, co warto robić albo nie warto robić. Taką zresztą za chwilę panowie się obaj
wytłumaczą z tego, co tutaj państwu prezentują i dlaczego. To jest bardzo ciekawe. Jest to
właściwie historia i temat otwarty. I właściwie powinien być nieustannie na naszych ustach,
bowiem dotyczy istotnych spraw naszego życia. Nasze wystawy były wystawami w pewnym
sensie nawiązującymi do przekraczania granic, do transhumanizmu czy posthumanizmu.
Niektórzy mówią o nowym materializmie. No to są ci wszyscy neohumaniści, którzy twierdzą
nawet, że ta kolumna żyje, że ma swoje jakieś wewnętrzne życie. A ponieważ my
oszaleliśmy jako ludzie w osiemnastym wieku, w czasach akademizmu i powiedzieliśmy
całemu światu, że my ludzie jesteśmy najważniejsi wśród całego boskiego stworzenia. Co
nam daje prawo decydować o tym boskim stworzeniu? To się wszystko wzięło z
osiemnastowiecznego narcyzmu, można powiedzieć. Osiemnastowiecznego naukowego
narcyzmu. Zakochaliśmy się w sobie, że jesteśmy bogami na ziemi. Nie ma Boga, jest
nauka, jesteśmy my i możemy o całym świecie stworzonym, żywym i nieżywym decydować.
To spowodowało z kolei, że weszliśmy w wiele ślepych zaułków. Doprowadziliśmy do
katastrofy ekologicznej, doprowadziliśmy do zapaści związanych z naszym zdrowiem.
Doprowadziliśmy do czegoś, o czym właśnie mówiła Patrycja Piccinini. A mianowicie o tym,
że odkrycia naukowe w dziedzinie medycyny dają nam ogromne nadzieje, ale wprowadzają
również szereg pytań i wątpliwości. Odkrycie możliwości inżynierii genetycznej, a
szczególnie pewnego typu DNA zwanego DNA satelitarnym. Jest to DNA, które w
organizmach żywych jest odpowiedzialne za niedopuszczanie do łączenia organizmów
różnych zwierzęcych, które się sobą różnią, czy roślinno-zwierzęcych. Natomiast odkrycie
tych szczególnych, specyficznych możliwości tego DNA satelitarnego pozwoliło nam myśleć
o tym, że przecież będziemy mogli używać DNA zwierząt czy komórkowej struktury roślin i
łączyć ją z organizmami żywymi. I wystawa Patrycji Piccinini o tym była. To nie była wystawa
dziwolągów, jak niektórzy rozumieli. To nie było nawiązanie do cyrku osiemnastowiecznego
czy średniowiecznego, że pokazywaliśmy na ulicy, przepraszam, babę z brodą albo faceta z
dwiema głowami, albo zrośnięte ze sobą noworodki czy małe dzieci. Ta wystawa Patrycji
Piccinini była postawieniem problemu i dlatego jej tytuł brzmiał: Jesteśmy. Jesteśmy. To
oznacza, że jesteśmy już innymi ludźmi. Są tu już inni ludzie, którzy są właściwie zmutowani
genetycznie. Sami my jesteśmy zmutowani genetycznie, sami do tego doprowadzamy,
jedząc tabletki, jedząc suplementy, wdychając chemię, którą sami produkujemy przez
fabryki, przez codzienną działalność, spalanie czegoś, niewyrzucanie śmieci i tak dalej.
Degradację środowiska. Poszukiwania naukowców w dziedzinie medycyny dają nam
nadzieję na to, że pewne procesy w nas zatrzymamy. Ale musicie państwo mieć
świadomość, że nasz genom ludzki od ponad pięciuset, ponad tysiąca pięciuset lat zmienił
się w dziewięćdziesięciu procentach. My się różnimy od naszych przodków, którzy żyli tysiąc
lat temu, o dziewięćdziesiąt procent. To są wszystko pytania, które współczesne
społeczeństwo musi sobie stawiać. Dokąd zmierzamy? Natomiast transhumanizm jest
bardzo blisko związany z transplantacjami. Transplantacje, które dają nadzieję na
uzdrowienie, na wyleczenie, zwalniają nas właściwie z tego imperatywu moralno-etycznego,
który powinien towarzyszyć nam przy podejmowaniu tego rodzaju decyzji. Ale któż z nas
będzie się nad tym zastanawiał w momencie, gdy będzie chodziło o życie naszego dziecka?
Nie będzie się zastanawiał, że trzeba pójść do szpitala, zarejestrować się i trafić na oddział i
tam przeprowadzić zabieg. Nie będzie zastanawiał się nad tym, czy zmutowana świnka,
która ma w sobie nerkę, która może uratować naszą żonę, męża, siostrę, brata, ojca,
dziadka, babcię, no też ma jakąś, powiedzmy sobie, swoją rodzinę, tak? W tej chwili filozofia
naszego życia, pojęcia i koncepcje dotyczące istnienia i współczucia, odczuwania świata,
przeczuwania świata, uczuć zwierząt są bardzo zaawansowane i właściwie nikt już tego nie
neguje. Że pies czuje, ma myśli, że ma swoje. Właściwie każda istota żywa coś takiego ma.
Nasza ingerencja, wynikająca właśnie z tej osiemnastowiecznej arogancji i poczucia
wyższości, doprowadziła do tego, że dzisiaj traktujemy te zwierzęta, które stają się
eksponatami. Eksponatami medycznymi i eksponatami artystycznymi – powinny nam dać do
myślenia. Powinniśmy się zastanowić nad tym, czy człowiek to brzmi dumnie i czy
rzeczywiście mamy prawo robić wszystko, co tylko uznamy za słuszne, żeby ratować nas
samych, czasami kosztem innych. Nas samych.
To są pytania. I na tym polega konceptualizm, że właściwie przedmiotem tej wystawy jest
idea. Są pytania, które artyści i naukowcy nam stawiali.
W szczegółach o tym opowie zapewne pan profesor i pan profesor Jacek.
Dziękuję bardzo."