pl
KNOCKOUT PIG.

KNOCKOUT PIG.

LABOARTORIUM, Stocznia Cesarska

7-29.11.2025

wróć wróć

Szczegóły wydarzenia

Kurator wystawy: Prof. Jacek Kornacki

 

„Knockout pig.”

Od ponad pięćdziesięciu lat człowiek umiera inaczej niż wszystkie organizmy żywe. Kiedy ścinamy drzewo za jego śmierć uznajemy moment kiedy ustaje przepływ płynów wewnątrz jego korzeni, pnia i liści, a więc możliwość zaopatrzenia w wodę i substancje mineralne. Podobnie zwierzę umiera gdy ustanie akcja serca i zatem krążenie krwi, czyli kończy się możliwość przenoszenia tlenu i substancji pokarmowych poprzez obieg płynów. Jedynie człowiek od 1967 roku umiera inaczej. Do śmierci człowieka nie jest potrzebne ustanie krążenia płynów-zatrzymanie serca. Śmierć pnia mózgu, organu regulującego pracę innych narządów kończy nasze biologiczne życie. Dla postronnego obserwatora, nie-specjalisty, człowiek żyje dalej, bije serce, krąży krew, ciało odruchowo zareaguje na bodźce. Rozwój wiedzy o fizjologii umierania pozwolił na takie przedefiniowanie śmierci. Ale nieprzypadkowo definicja pojawia się w roku 1967. To rok, w którym Christiaan Bernard przeszczepia pierwsze serce. Pojawia się konieczność pozyskiwania narządów dla ratowania życia innych ludzi. Prawo (państwo, ustawodawca) musi się odnieść do tego postępu nauki. Medycyna wyprzedziła dyskurs etyczny, czy rozwój tanatologii (nauki o śmierci). Prawodawca niezdolny do oceny praktyki medycznej od takiego problemu włączyło naukowców. Na Uniwersytecie Harvarda zebrała się komisja bioetyków i lekarzy aby zdefiniować śmierć na nowo.  Robert Ebert, Dziekan Wydziału Medycznego Uniwersytetu Harvarda, w swoim liście do komisji napisał: „Chcielibyście przedefiniować śmierć, aby umożliwić pozyskiwanie odpowiednich organów dla osób wymagających transplantacji”.

Dziś świnia (traktowana w wielu kulturach jako „zwierzę nieczyste”) zamienia się w nadzieję na nowe życie. „Knockout pigs” – zwierzęta pozbawione w modyfikacji genetycznej 1.3 transferazy galaktozylowej (i kolejno innych genów) zostały użyte jako dawcy nerek i następnie serc dla ludzi. Układ immunologiczny człowieka nie rozpoznaje takiego narządu jako obcego. Szacowane zapotrzebowanie na takie narządy ma generować rynek wartości 14 miliardów dolarów rocznie za około 5-7 lat. Surrealistyczna wizja Lindsaya Andersona z początku lat 70-tych, wizja człowieka z tułowiem zwierzęcia staje się prawdą. To co wówczas wydawało się koszmarem i zbrodnią popełnianą przez szalonych naukowców-lekarzy, dziś niesie nadzieję na przedłużanie życia i zdrowie. Czy ludzkość jest na to gotowa? Jak rozwiążemy problemy etyczne? Czy arbitralne stwierdzenie śmierci pnia mózgu, które rozpoczęło erę transplantacji dziś da nam asumpt do wykorzystania innego gatunku dla naszego zdrowia? Noel, Angel, Star, Joy i Mary – pięć świń, które zapoczątkowują nowy rozdział w historii to nieprzypadkowe imiona. Niewiele wzmianek w literaturze porusza problem posthumanistycznego potraktowania innego gatunku. Język nauki jest suchy, utylitarny i pragmatyczny. Etycy rozważają co najwyżej problem przekonania biorcy/człowieka do zaakceptowania narządu świni. Ktoś też musi zadecydować za dziecko ludzkie – biorcę. O zwierzętach nikt nie dyskutuje. Stanowi to nakładkę humanizmu w wersji najbardziej supremacyjnej

W propagowanej dotychczas wersji etyki transplantacji ciało po śmierci pnia mózgu darowane jest jako dawca narządów. To akt solidarności międzyludzkiej i przekonanie o darze dla innego człowieka. Środowisko lekarzy-transplantologów wraz z etykami i teologami walczyło o akceptację tego poglądu przez dziesięciolecia. Ale dalej. W projektach ksenotransplantacyjnych to samo ciało użytkowane jest dalej. Ciało martwe, sztucznie utrzymywane w laboratorium dla funkcji biologicznych do eksperymentów z przeszczepianiem narządów świń. Bytujące pomiędzy życiem a śmiercią dla potencjalnego ratowania zdrowia, a może przyszłej nieśmiertelności nadludzi. Take użycie ciała zaakceptowaliśmy bez dyskusji. Ale czy dalej ta praktyka jest zgodna z filozofią daru?

             A może jest tak, że zjednoczona ludzkość potrafi rozwiązać każdy problem w rok-dwa- bomba atomowa kończy wojnę, szczepionka kończy pandemię COVID. Ale czy nie otwiera współczesnej puszki Pandory? Czy dyskusja o etyce transplantacji wraca? W nowej odsłonie posthumanizmu, dyskusji o prawach zwierząt, ich autonomii i behawioryzmie?

Chciałbym, aby ta wystawa przybliżyła Państwa do tych problemów. Chcę zadać pytanie: co znaczy być człowiekiem?

 

Założenie wystawy:

Wystawa powstała jako krytyczny głos w sprawie zmiany paradygmatu transplantacji narządów. Od ponad 50 lat  na świecie transplantacja narządów i jej rozwój warynkowany jest liczbą dawców. W początkowym etapie (lata 80-te XX-go wieku) środowisko transplantologów z aktywnym udziałem rządów państw, środowiskami etyków, kościołami i organizacjami społecznymi zmagało się z przełamaniem oporu pozyskiwania narządów od zmarłych, zastrzeżeniami rodzin i społeczności. Wprowadzano różne dostosowane do regionalnych modeli etycznych rozwiązania mające na celu propagowanie świadomego dawstwa, czyli wyrażania zgody na darowanie organów po śmierci. Innym aspektem w programach transplantacyjnych były wątpliwości związane z integralnością istoty ludzkiej po przeszczepie np. posiadanie obcego serca. W XXI wieku wydaje się, że przezwyciężono te trudności i transplantacja stała się powszechnie akceptowaną procedurą. Jednocześnie w środowiskach sztuki i filozofii upowszechniły się postawy posthumanistyczne i postantropocenowe. Człowiek zrozumiał istotę biotomu planety i konieczność współistnienia z innymi organizmami żywymi dla zachowania statusu planety. Badania naukowe dowiodły integralność i tożsamość innych gatunków poza człowiekiem, ich zdolność do odczuwania, współistnienia, tworzenia społeczności i obyczajowości w grupach. Podejście takie pozwoliło na wytworzenie definicji tzw. ”non human beings” (istota nie ludzka), co utorowało drogę do umieszczenia zwierząt w systemach prawnych różnych państw, ustalenia instytucji zastępstwa procesowego dla tych istot oraz nadania im praw podobnych do praw człowieka. Jednak w XXI wieku naukowcy sięgnęli do inżynierii genetycznej aby pozyskać narządy do transplantacji od ssaków, w celu użycia ich do transplantacji i ratowania życia ludzi. Procedura usunięcia genów odpowiedzialnych za odrzucanie takich narządów rozwinęła produkcję świń o zmienionym genotypie (w języku medycznym: knockout pigs) i pierwsze eksperymentalne transplantacje ksenogeniczne u ludzi.

Autor wystawy wraz z Jackiem Kornackim byli w początku XXI wieku (rok 2000) inicjatorami akcji społeczno-artystycznej „Bądź Świadomym Dawcą Narządów”. Akcja ta w formie wytatuowania specjalnie zaprojektowanego znaku (znak nieskończoności zakończony sercem) miała pokazywać gotowość człowieka do bycia dawcą. Symbol tatuażu przenosi taką decyzję jako mowę ciała poprzez granicę śmierci i niejako mówi w zastępstwie zmarłego. Ta konotacja kulturowa nawiązuje do znakowania ciała obecnego w różnych kulturach od tysiącleci, ale także odwraca stygmatyzację tatuażu w holokauście. Akcja BSDN jest uważana za najważniejszą akcję społeczno-artystyczną w powojennej historii Polski i akcję o największym zasięgu (znak wytatuowało na ramieniu ponad 100 tyś. osób) oddziaływania.

Maciej Śmietański wraca do dyskursu transplantacyjnego wystawą „Knockout pig” z uwagi na brak refleksji etycznej i moralnej opisującej działania ksenotransplantacyjne. Media przedstawiają takie procedury jako bezwzględny triumf człowieka nad śmiercią, jednostronnie i bez komentarzy. Podobnie środowisko medyczne ustawia problemy etyczne w przeciwnym wektorze, rozpatrując jedynie aspekt akceptacji narządu świni przez człowieka. Naukowcy zauważają co prawda, że narządy małp byłyby być może bardziej „pasujące” do ludzi, jednak małpy wg badaczy budzą złe skojarzenia etyczne – są zbyt podobne do nas. Dlatego wydaje się, że sztuka jest narzędziem mającym na celu powrót do tego dyskursu i bycie pewnego rodzaju dzwonkiem alertowym w czasach posthumanizmu.

 

Pełna wersja wystąpienia na wernisażu KNOCKOUT PIG: 

Zapisz się - newsletter